poniedziałek, 10 marca 2014

#3:Z (braku)życia informatyka.

Jeżeli ktoś z was myśli, że wyuczenie się na informatyka to siedzenie przed komputerem i całodniowe granie w różnego pokroju gry to grubo się mylicie. Idąc do technikum również myślałem, że nauka tego zawodu będzie sielanką. Nie spodziewałem się męki w postaci 7 godzin przedmiotów zawodowych przez dwa pierwsze dni tygodnia. Jeżeli przez pierwszą chwilę wydawało mi się, że to będzie coś ekstra, to z każdym następnym tygodniem uświadamiałem sobie jak optymistyczne było moje podejście na początku roku. 
Każdy z tych dni wygląda mniej więcej tak samo:
-na pierwszej godzinie dopiero się budzisz więc nie zdajesz sobie sprawy z tego co się wokół dzieje;
-druga lekcja to powolne dochodzenie do siebie i podłapywanie aktualnego tematu
-przy trzeciej lekcji jesteś w pełni świadom obecnej sytuacji;
-w trakcie czwartej lekcji zastanawiasz się "Co ja tu do jasnej cholery robię? Mogłem iść do zawodówki...";
-piąta godzina to początek niecierpliwego spoglądania na zegarek;
-na szóstej lekcji czas zwalnia jak internet w piątkowy wieczór;
-siódma godzina to czyste apogeum-chęć odgryzienia myszki i klawiatury od stacji odbiera Ci racjonalny tok myślenia. Byle do dzwonka.

Po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się do takiego stanu rzeczy (bo kiedyś trzeba). Żeby nie zanudzać jakże ciekawym życiem informatyka przejdę teraz do kącika muzycznego.

Tutaj bez zmian: w moim telefonie cały czas króluje groove metal (i wcale nie zapowiada się na szybką zmianę). W swojej kolekcji mam jednak piosenki kilku wykonawców, którzy do metalu mają się jak Maluch Racer do Need for Speeda. Jednym (w zasadzie jedną) z nich jest Maria Peszek.
Nigdy nie przyglądałem się jej karierze ani osiągnięciom muzycznym. Moją uwagę zwrócił jej album pt. Jezus Maria Peszek. Nie uważam się za fana melancholijnej elektroniki (szacunek m.in. dla The Prodigy to co innego) bo to, co przekonało mnie do tej artystki to warstwa tekstowa. Nie jest to owijanie w bawełnę-szczere, niekiedy dość kontrowersyjne zwroty to na tej płycie codzienność. Szczególną uwagę zwracam na piosenki: Żwir, Sorry, Polsko oraz Szara flaga. Zapraszam do odsłuchu!

Żwir

Sorry, Polsko

Szara flaga


niedziela, 9 marca 2014

#2:Koniec weekendu i powrót do rzeczywistości.

Okres wyjścia ze szpitala do dnia dzisiejszego był jednym z najdziwniejszych w moim życiu. Z jednej strony cieszyłem się, że opuściłem mury szpitala, z drugiej zaś musiałem wrócić do rzeczywistości. Po piątkowym odebraniu wypisu dowiedziałem się, że podejrzewane są u mnie zaburzenia konwersyjne(KLIK). W skrócie-na niezbyt miłe sytuacje reaguję z opóźnieniem. Dość konkretnym opóźnieniem.
Najciekawsze wg. mnie jednak jest to, że do szpitala trafiłem 3 marca-w dzień urodzin mojego taty oraz równo 5 lat po zabraniu mnie od matki i przekazaniu "pod skrzydła" pogotowia opiekuńczego. Z wypisu dowiedziałem się również, że po przyjęciu dostałem Diazepam czyli popularne valium. Po jego podaniu byłem na tak konkretnym haju, że zastanawiam się nad możliwością otrzymywania go na wynos...
Co do dnia dzisiejszego-praca nad wczorajszym dniem kobiet idzie pełną parą. Z racji tego, że dzień kobiet był wczoraj stwierdziłem o przeniesieniu jego obchodów w naszej klasie na poniedziałek. Największym problemem okazał się brak kwiatów w kwiaciarniach. Aby zniwelować brak "zielska" napisałem dwa wierszyki, które kłują swoją prostotą i prymitywizmem...dobre i tyle.

Oczywiście nie może się obyć bez "piosenki na dziś". Oto przed wami kolejny przedstawiciel groove metalu- Pantera ze swoim koncertowym kawałkiem Domination nagranym na Monsters of Rock '91 w Moskwie. 

czwartek, 6 marca 2014

#1:Powrót do pisania oraz krwawe korzenie.

Podczas godzin popołoduniowych z nudów po raz drugi zacząłem czytać "Moje krwawe korzenie" Maxa Cavalery szukając co ciekawszych tematów opowiadających i historii danych piosenek/albumów. Najbardziej zaciekawił mnie fragment mówiący 
o albumie Roots który łączy w sobie groove metal z muzyką jednego z wielu plemion brazylijskiej dżungli-Xavante. Muzycy, chcąc wprowadzić w gatunek nowości, skontaktowali się z ludnością. Ta pozwoliła im wstąpić na ich świętą ziemię
tworząc jedną z najbardziej klimatycznych płyt w dziejach. Pomijając ostre, thrashowe granie można natknąć się tam na dwie wyróżniające się kompozycje: Itsari oraz Jasco. Utwory te to akustycznie melodie tworzone na rdzennych instrumentach
zagrane przez plemię. Po dawnej niechęci do tych utworów (nie przypadły mi one do gustu-to pokazuje jak wiele muszę się jeszcze nauczyć o muzyce) postanowiłem je znów przesłuchać. Śmiało mogę stwierdzić, że dopiero teraz dostrzegłem ten majstersztyk!


Sepultura-Jasco




Sepultura-Itsari



Mówiąc o akustycznych wyczynach zespołu nie można ominąć jednej z najlepszych improwizacji w świecie muzyki-piosence Kaiowas znajdującej się na albumie Chaos A.D. Muzyka nagrana przez brazylijski zespół w walijskim zamku-czyż nie brzmi to nieźle, a jednocześnie szalenie?
Sepultura-Kaiowas


P.S Planowo posty powinny pojawiać się codziennie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.